SWL

SWL

Jako że w poprzednim wpisie rozpocząłem dość obszerny temat o SWLach, nadszedł czas na przybliżenie nieco zasad działania, rodzajów samych systemów, oraz skuteczności i sensu istnienia tychże systemów.

Systemów wymiany linków w Polsce jest dość duża. Przykładów nie będę podawał – wystarczy poszukać, a to co nas interesuje, to nie to, gdzie jak je znaleźć, ale jak sensownie wykorzystać, aby były w miarę możliwości skuteczne, a przede wszystkim nie szkodziły. Jak już pisałem w poprzednich postach, G. walczy, a przynajmniej próbuje walczyć z wszystkimi sposobami linkowania opartymi o prosty schemat działania SWLi. Schemat ten polega na tym, że użytkownicy systemu dodają do niego swoje strony – nazwijmy je roboczo zapleczem. Za dodanie strony użytkownik dostaje określoną liczbę punktów, zależną od wielu parametrów strony zapleczowej (Page Rank, ilość stron zaindeksowanych, ilość linków przychodzących itd.). Stron takich można dodać nieograniczoną ilość. Strony dodane przez wszystkich użytkowników danego systemu, tworzą jego zaplecze, na której dodawane są linki. Do dodania linków potrzebne są punkty uzyskane poprzez dodawanie stron zapleczowych. Punkty można również często zakupić od osób posiadających olbrzymie zaplecze generujące spore ilości punktów. Przy dodawaniu linków do systemu podajemy również anchor linku (tekst go opisujący) który będzie później linkiem do pozycjonowanej strony, oraz ilość punktów przeznaczonych na wyświetlanie danego linku (przekłada się to na ilość linków – im więcej punktów na jeden link, tym większa ilość domen na których link się pojawi).

Istnieją dwa główne rodzaje SWLi: stałe oraz rotacyjne. W SWLach stałych, link pozostaje na danej domenie przez cały czas, w jakim przeznaczone są na niego punkty, w SWLach rotacyjnych położenie linków stale się zmienia, aby „oszukać” roboty indeksujące tworząc pozornie większą ilość domen, z których prowadzą linki do pozycjonowanej strony. Oto cała istota działania SWLi. Brzmi to wszystko pięknie. Uzyskujemy olbrzymią ilość linków do naszej pozycjonowanej strony. Dodatkowo linki te są opisane przez słowa kluczowe które nas interesują, podbijając naszą stronę w wynikach wyszukiwania na te właśnie frazy. Niestety z perspektywy ostatnich zmian w silniku wyszukiwania G. już tak pięknie nie jest. Ograniczono wpływ słabych linków uzyskanych przez systemy wymiany linków, jednak wpływ ten nadal jest dość mocno zauważalny. Kiedyś można było wypromować nawet trudne i oblegane frazy za pomocą samego SWLa, teraz jednak wystarczy on jedynie na bardzo proste frazy regionalne, choć i z tym różnie bywa. Dla GoogleBota liczą się teraz linki przychodzące z mocniejszych domen (z moich obserwacji liczy się tu głównie „SITE:” strony oraz ilość linków przychodzących). Jeżeli uda nam się uzyskać sporą ilość linków z stron nie będących internetowym śmietnikiem, opisanych w porządny sposób, wtedy możemy o wiele łatwiej manipulować wynikami za pomocą chociażby SWLa, ale ograniczyłbym jego użycie tylko do sytuacji gdy będzie to konieczne, ponieważ bardzo łatwo jest przesadzić z linkowaniem na słabych stronach – wielu pozycjonerów boryka się z efektami w postaci filtrów. Tak naprawdę nie ma żadnej złotej recepty, mówiącej nam ile linków mocnych, ile słabych jest potrzebnych do wypozycjonowania danej strony na daną frazę. Jedynym sposobem jest wyczucie, oraz podchodzenie do pozycjonowania z głową. Z czasem doświadczenie pozwala „na oko” określić czego i ile dodać w jakim czasie. Polecam wszelkiego rodzaju eksperymenty, jednak tylko przeprowadzane na własnych, najlepiej testowych stronach – nie warto eksperymentować na stronach klientów. Pierwsza i najważniejsza zasada szanującego się pozycjonera to „nie szkodzić”, i trzymania się skutecznie tej zasady życzę Wam i sobie jednocześnie.